Zanim wybierzesz wyprawę
Machu Picchu odwiedza półtora miliona ludzi rocznie. Bilet na konkretną godzinę, kolejka, punkt widokowy, zdjęcie, wyjście. Iquitos to największe centrum turystyki ayahuaskowej świata, a w Puerto Maldonado każdy operator sprzedaje ten sam program.
Tam, dokąd jedziemy, nikt nie sprzedaje biletów na godzinę ani nie stoi w kolejce do zdjęcia.
My jeździmy tam, gdzie folderom nie opłaca się zaglądać. Chcesz zobaczyć także Machu Picchu? Po wyprawie możesz dodać Machu Picchu Express: 3 dni, 690 USD, z przewodnikiem i biletami w cenie.
Centralne Peru
Trasa, którą jeżdżą Peruwiańczycy, nie turyści.









Inkowie bez kolejek
Na naszej trasie leży Huánuco Pampa: jedno z największych centrów administracyjnych imperium Inków. Prawie 4000 budowli, a sam plac ceremonialny ma 550 na 350 metrów, czyli blisko pięć razy więcej niż Rynek Główny w Krakowie.
Miasto powstało po 1460 roku przy Qhapaq Ñan, głównej drodze z Cusco do Quito. Z Huánuco Pampa zarządzano całą prowincją: zbierano daniny, magazynowano zapasy, tkano tkaniny dla państwa. Machu Picchu, według dominującej hipotezy, było prywatną posiadłością jednego władcy. I po Huánuco Pampa chodzisz bez barierek, bez tłumu, bez limitu czasu.
Niedaleko stoi Kotosh, Świątynia Skrzyżowanych Rąk: 4000 lat, z epoki wielkich egipskich piramid. A w dolinach Tantamayo kamienne wieże kultury Yarowilca, po pięć i sześć pięter, zbudowane zanim Europa usłyszała słowo Ameryka.
Nie słyszysz o nich, bo sto lat temu poprowadzono kolej pod Machu Picchu, a nie tutaj. Biura sprzedają to, co da się sprzedać tysiąc razy dziennie. Nie to, co największe i najstarsze.


